Nie tak dawno temu, gdy świat był już stary i nieco zmęczony, w pewnym wielkim, bardzo starym mieście pośród suchych stepów Turcji przyszedł na świat chłopiec. Jego rodzina nigdy nie zajmowała się muzyką, ale przeznaczenie miało wobec niego inne plany. Mimo zainteresowania, jakie budziły w nim dźwięki tureckich bębnów, naukę podjął dopiero w wieku 17 lat. Już po kilku latach odkrył zupełnie nową technikę, która niedługo miała wpłynąć na muzyków grających na darbuce na całym świecie.

Okazało się jednak, że tureckie środowisko, skupione na tradycji, nie jest gotowe na wprowadzanie nowych elementów. By móc rozwijać swoją technikę, młody bębniarz wyruszył ze swoim bratem w podróż do źródeł bębnów kielichowych – do Egiptu.

 

I rzeczywiście w kraju faraonów szybko zyskał sławę i uznanie. Zaczął zmieniać wizerunek darbuki. W 1991 roku nagrał pierwszą płytę, w którym grała główną rolę, jako instrument solowy – wtedy nikomu się to jeszcze nie śniło. Rozwijał się dalej, czerpiąc inspirację z jazzu, muzyki indyjskiej i flamenco. Jego głównym instrumentem stała się tradycyjna, ceramiczna dohola ze skórzanym naciągiem. Współpracował z mnóstwem świetnych muzyków, nagrywając też solowe utwory. Otworzył szkołę w Stambule, uczącą bębniarzy z całego świata. Tak jest po dziś dzień.

Misirli Ahmet, czyli Ahmet z Egiptu, jak nazywają go Turcy – a tak naprawdę Ahmet Yildirim. Ta technika to split finger.

A młodszy brat? Zasługuje na osobną opowieść.

Reklamy